28 stycznia 2015

Jesteśmy ignorantami - czyli jak dajemy ciała w leczeniu siebie

Lekarstwo na raka jest.
Jak uniknąć cukrzycy wiadomo.
Jak olać cholesterol i jeść żółtka i nie być chorym - wiadomo.
Jak uniknąć paradontozy i przeziębień zimą - też wiemy.

Masz jeszcze jakieś dodatkowe pytania, które nurtują Ciebie, bo boisz się, że zachorujesz na chorobę cywilizacyjną?
Czy jesteś ciekawy, czy moja babcia, która niedawno umarła, mogłaby żyć, gdyby zastosowano inny rodzaj leczenia niż zastosowano?

Czy Ty w ogóle chcesz żyć?

Czy chcę w wieku 60 lat czuć się dobrze i być zdrowa? I jeszcze w dodatku przeciągać swoje "stare" kości rano nie czując bólu starości? No bo to ten wiek już.

Jakie masz jeszcze pytania?

Nie znasz odpowiedzi na któreś z nich? Prawdopodobnie (czyli istnieje prawdopodobieństwo), że jesteś ignorantem i wiesz co? Nie potrzebne Ci studia medyczne i poznawanie skomplikowanych procesów chemicznych, aby dowiedzieć się, że większość naszych dolegliwości to.. to po prostu wymysł kogoś, kto prawdopodobnie ma z tego kasę.

ojojojojoj, snucie teorii spiskowych! Może i puszczają na nas gaz, który nas powoli wykańcza, ale moim zdaniem warto skupić się na sobie i doskonaleniu siebie. Reszta to już kwestia czasu.

Tak więc, bez konkretów, informuję wszystkich, którzy są już chorzy, albo zamierzają i się tego boją, że istnieje masa badań naukowych potwierdzających działanie wielu środków, do których mamy dostęp, są one tanie i możemy nimi się wyleczyć od najmniejszego przeziębienia, ból zęba i zapalenie wymagające antybiotyków aż do raka.

Ignoranci jednak będą ufali reklamom, lekarzom (nie każdy to ździra) i ulotkom leków.

Ja kocham siebie, więc chętnie dowiem się, co mi pomoże w razie choroby.
Zalecam też to Tobie.

Pani doktorze, na co ta recepta?
- na Hawaje. Jeszcze 43.




jak nie być ignorantem, przeczytasz dalej na moim blogu


15 stycznia 2015

Ella ONE, czyli witamy tabletki po


Wiele się pisze o tych tabletkach "po". Też to zrobię.
Tak na szybko po wstępnej analizie, widzę, że nawet ta komisja, co dopuszcza leki do obrotu (na terenie całej Unii) sugerowała się... może inaczej: nie sugerowała się głupimi dziewczynkami, które potraktują tabletkę "po" zbyt dosłownie.

Więc czytam sobie na stronie European Medicines Agency o skuteczności stosowania tych preparatów "po", które zawierają lewonorgestrel i uliprystal. Oczywiście dalej wchodzę sobie poczytać dokładnie o tych składnikach i np tutaj sobie patrzę, że lewonorgestrel wchodzi w interakcje m.in z cyklosporyną, która stosowana jest przy atopowym zapaleniu skóry, fenylotroniną, która stosowana jest w lekach przeciwpadaczkowych, jak ktoś się opił dziurawca, to też powinien skonsultować się z lekarzem. No i oczywiście szereg innych działań ubocznych. 
Uliprystal to substancja, która mieści się w ellaone, czyli leku, który został dopuszczony do sprzedaży bez recepty. Uliprystal wygrał z lewonorgestrelem w statystykach - mniej osób zaszło w ciążę po uli niż po lewym. 

W sumie, każdy lek ma negatywny wpływ na nasze piękne ciałka jeśli stosuje się go za dużo. Tak więc komisja w porozumieniu z koncernami farmaceutycznymi (oczywiście tych drugich na pewno nie mogło zabraknąć), nie sugerowała się głównymi odbiorcami. Kto jest takim odbiorcą? Jaki jest target ?

Kto będzie brał tabletki "po" ?

To młode dziunie i takie jak ja 25+, gdzie ja jeszcze mam swój rozum, dziunie pozostają bez opieki... mózgu. Za moich czasów dziewictwo traciło się w okolicach 16-18 lat, dzisiaj już większość 13-stek jest po stosunkach. Brak edukacji seksualnej medycznej(!) zmusza dużą ekipę młodych osóbek do słuchania się rówieśników. Idzie za tym motto "bzykaj się, a martwić będziemy się po" No i taka młoda dziewczyna uprawia seks z chłopakiem i zażywa taką tabletkę i robi to dosyć często, bo w Internecie roi się od panikar, które piszą na forum z pytaniem "Czy jeśli kąpałam się w wannie po moim bracie, czy mogę być w ciąży?" 



Więc moje podsumowanie jest takie:
1. panienki będą jadły "po" więcej razy niż sporadycznie
2. chłopcy będą bez zobowiązań kończyć w środku
3. będzie mniej ludzi - ale to dobrze, bo zus i tak nie będzie płacił emerytur, a ja przynajmniej mam większe szanse na mieszkanie poza miastem na dużym terenie. 
4. choroby weneryczne... zapraszamy!
5. antykoncepcja powinna być darmowa
6. młodzież powinna wyjść na ulicę z transparentami "chcemy in vitro"

Moje zdanie
Kiedyś (jak większość z nas) byłam zmuszona wziąć tabletkę. Czułam się po niej tak kiepsko, że od tamtej pory liczyłam na farta i miałam farta. Po tabletce miałam mdłości i co gorsza, miałam plamienia przez kilka dni, a później pół roku nic. Kiepsko się z tym czułam.

Ktoś kiedyś powiedział, albo ja to mogę powiedzieć, bo nie pamiętam skąd to znam, że ludzie sami się wykończą. Oczywiście warto zwalać na brak edukacji, na rząd, na Tuska (oj, Kopacz), na kościół, ale te tabletki w jakimś stopniu są formą selekcji naturalnej.
Ze względu na to, że ja ogólnie nie jestem wielką zwolenniczką aborcji, cieszę się, że wczesnoporonne to już nie jest wyskrobywanie dziecka z nastolatki, co w nieodpowiednim momencie rozłożyła nogi, tylko ucięcie sprawy na początku. Nie podejmowałabym się dyskusji czy to życie czy nie. Wg mnie nie.


Z drugiej strony, lepiej zawczasu, czyli "po" załatwić sprawę niż hodować w sobie nowego człowieka, który nie będzie kochany. Wiem, wiem... zdarza się tak, że matka dopóki nie zobaczy dziecka, nienawidzi go, a to zamienia się w wielką miłość i to jest ok.
Ok też jest, że ktoś zakłada, że nie chce mieć dziecka i go nie ma. Wszystko jest kurcze ok. Sami teraz mamy sprawdzian. Tylko nie wiem, jakie kryteria sprawdzania przyjąć.